Nijak
| Oj było, było lato... | ||
| Z mych wakacji to wspomnienia będą jednych | a e | |
| Moich uwag zbiór świadczący o tym, że | e a | |
| Świat owadów może być nad wyraz wredny | ||
| I w dodatku prześladuje ciągle mnie | ||
| Będąc szczupłym jeszcze latem raz poznałem | ||
| Piękne dziewczę wykształcone tu i tam | ||
| Że bez mamy wypoczywa, tak mniemałem | ||
| Więc zdobycia jej uknułem chytry plan | ||
| Przedstawiłem się nazajutrz jej na plaży | ||
| Mówiąc - proszę, tu na kocu miejsce mam | ||
| I choć słońce dwa pośladki moje smaży | ||
| W oczy patrzę jej, Don Juana minę mam | ||
| Kremem prosi, bym jej plecy wysmarował | ||
| Więc przylgnąłem jak pijawka do jej ciała | ||
| Nagle mówi - wie pan, żar mnie zmitygował | ||
| W chłodnym gaju bym pospacerować chciała | ||
| Ach, bogowie, czegóż więcej pragnąć mogłem | ||
| Brzuch wciągnąłem, wyprężyłem nagi tors | ||
| I w najbardziej gęste chaszcze ją powiodłem | ||
| Ręką obejmując piękny, jędrny gors | ||
| Spacer zmęczył dziewczę pośród pni zwalonych | ||
| Lekko wsparła głowę na ramieniu mym | ||
| Ja wargami szukam ust jej rozchylonych | ||
| Już znalazłem, już chcę wpić się, gdy wtem... | ||
| Pierd*lone muchy | ||
| I komary j*bane | ||
| Pierd*lone muchy | ||
| I komary jak ch*j | ||
| Co się stało - pyta - boi się pan muszek? | ||
| Nie - odrzekłem - mam nerwowy tik | ||
| Znów dziewiczej nieśmiałości lody kruszę | ||
| Już puls szybciej bije jej, wtem nagle - bzyk | ||
| Pierd*lone... | ||
| Ciało w bąblach jest na plaży niezbyt piękne | ||
| Zniechęcony całkiem do miłosnych uciech | ||
| Wdziałem koszulinę lekką i spodenki | ||
| Zapragnąłem spić zimnego piwka kufel | ||
| Lecz wiadomo - lato, żar, skąd piwo zimne? | ||
| Nie Miami Beach to nawet i nie Soczi | ||
| I choć Heineken mi się śnił czy jakieś inne | ||
| To nawet w słupskim piwie chciałbym usta zmoczyć | ||
| Poszukiwania prowadziłem przez dzień cały | ||
| Już zrezygnować chciałem, miałem tego dość | ||
| Wtem widzę - facet się zatacza znietrzeźwiały | ||
| Podchodzę, wącham - piwem śmierdzi gość! | ||
| Ach, zbawco - zakrzyknąłem - gdzieś się urżnął? | ||
| I chociaż biedak mówić już nie może | ||
| Zachody moje były nie na próżno | ||
| Bo wolno wybełkotał - tam jest rożen | ||
| I znalazłem w końcu pragnień moich przystań | ||
| Tę oazę, gdzie wypoczywają męże | ||
| Gdzie kufelek piwka wzmacnia wódka czysta | ||
| Co najlepszym w walce z kacem jest orężem | ||
| Barman wprawną ręką kurek już odkręcił | ||
| Szczerze wlewa mi spieniony, złoty płyn | ||
| Tak, do piwa chyba nic mnie nie zniechęci | ||
| Lecz rzuciłem okiem w kufel - a tu w nim | ||
| Pierd*lone... | ||
| Komary jak Sodoma, muchy jak Gomora | a d | |
| Pozostało mi jedyne wyjście - uciec | d a | |
| Tak skończyło się to lato na jeziorach | ||
| Pozbawiły mnie owady wszelkich uciech | ||
| Pierd*lone... | ||
| Bąble dawno już otęchły, minął niesmak | ||
| Miejski zgiełk utulił dawno w sercu żal | ||
| Na wycieczkach w Görlitz wprawiam się w niemieckim | ||
| Wołam - Ober, eine Flasche Bier noch mal! | ||
| Lecz gdy wracam, z tej wycieczki, dajmy na to | ||
| Różne myśli biją w mój gorący łeb | ||
| Czy mi kumpel nie pokaże coś pod klapą | ||
| Czy za klapy mnie nie złapie jakiś cep | ||
| Gdy tak sam się po mieszkaniu w nocy tłukę | ||
| Nie ma kogoś, kto na ramię głowę złoży | ||
| Zatwardziałe serce ściśnie nieraz smutek | ||
| I jak gdyby w serce wbił ktoś ostre noże | ||
| Wtedy komar, każda muszka jest mi druhem | ||
| Za ich skrzydeł dźwiękiem dusza mi się rwie | ||
| Do natury, starych lip owianych puchem | ||
| Do tych pni zwalonych, krzaków, chaszczy, gdzie... | ||
| Pierd*lone... |
| Komar to jest zwierzę | C | ||
| K*rwa jego mać | C G | ||
| Jak cię upierd*li | C | ||
| To nie możesz spać | C G | ||
| Hej bum tralala | | x2 | ||
| Zaj*biemy komara | | | ||
| Komar lata w nocy | |||
| Komar lata w dzień | |||
| Wszędzie widać jego | |||
| Pierd*lony cień | |||
| Hej bum... | |||
| Zobaczysz komara | |||
| Jak mu d*pa świeci | |||
| Zaj*b go gazetą | |||
| Dalej nie poleci | |||
| Hej bum... | |||
| Idziesz do bardachy | |||
| Walnąć sobie kupę | |||
| A tu ten sk*rwysyn | |||
| Uj*bał cię w d*pę | |||
| Hej bum... | |||
| Leci komar, leci | |||
| K*tas mu się świeci | |||
| Zj*bie komarzycę | |||
| Żreć nas będą dzieci | |||
| Hej bum... | |||
| Komar to j*bana | |||
| Złośliwa pokraka | |||
| Nie da wiosną k*rwy | |||
| Wypierd*lić w krzakach | |||
| Hej bum... | |||
| Złapałem sk*rwiela | |||
| Z ogromną ochotą | |||
| Oberwałem skrzydła | |||
| Niech chodzi piechotą | |||
| Hej bum... | |||
| Wlazłeś do namiotu | |||
| A ten sk*rwiel brzęczy | |||
| Będzie cię j*baniec | |||
| Noc calutką męczył | |||
| Hej bum... |